Nie ma tu czesto pradu a co dopiero internet. Tylko w duzych miastach. Jezdzimy nocami. Dotarlismy nad skraj i zamiast jak wszyscy wziac muly lub osly, zeszlismy na dno najwiekszego na swiecie kanionu z ciezkimi plecakami, ale na dole nam to wynagrodzilo, rajsko, kolibry, wielkie owoce, widoki wspaniale. Tylko ze rano pobudka i dalej. No i sie skatowalismy. Pomagal nam mul i osiol, ale szlismy na sniadaniu tylko w sloncu od switu do zmierzchu caly czas pod gore. Odwodniony ledwo dotarlem. Goraczka, wymioty, drzenie rak. Ale juz zyjemy, wzielismy kapiele w goracych zrodlach i nocnym autobusem ruszamy do Cusco. Wszystko jest inne niz w Europie. To naprawde odkrycie Ameryki, bo Polnocna jest przewidywalna. Musze konczyc, jestem na dworcu i odchodzi nasz autobus, nie udalo mi sie wrzucic masy zdjec ani tak naprawde niczego opisac ;) Nastepnym razem. Do odbioru.
Thursday, April 24, 2008
Kanion Colca
Nie ma tu czesto pradu a co dopiero internet. Tylko w duzych miastach. Jezdzimy nocami. Dotarlismy nad skraj i zamiast jak wszyscy wziac muly lub osly, zeszlismy na dno najwiekszego na swiecie kanionu z ciezkimi plecakami, ale na dole nam to wynagrodzilo, rajsko, kolibry, wielkie owoce, widoki wspaniale. Tylko ze rano pobudka i dalej. No i sie skatowalismy. Pomagal nam mul i osiol, ale szlismy na sniadaniu tylko w sloncu od switu do zmierzchu caly czas pod gore. Odwodniony ledwo dotarlem. Goraczka, wymioty, drzenie rak. Ale juz zyjemy, wzielismy kapiele w goracych zrodlach i nocnym autobusem ruszamy do Cusco. Wszystko jest inne niz w Europie. To naprawde odkrycie Ameryki, bo Polnocna jest przewidywalna. Musze konczyc, jestem na dworcu i odchodzi nasz autobus, nie udalo mi sie wrzucic masy zdjec ani tak naprawde niczego opisac ;) Nastepnym razem. Do odbioru.
Saturday, April 19, 2008
Arequipa
Wednesday, April 16, 2008
plastic money? ¡no funciona!
Lekcje hiszpanskiego
Oto kawalek lekcji wczorajszej, jak widac obemujacej szerokie spectrum miedzyludzkich relacji, wazna role pelni slowko tylek/tyleczek:
Que no me entere yo que ese culito pasa hambre.
Que me estas contando.
Vete a tomar por culo.
Heavy rains flood parts of Peru
przystanek sol
Tuesday, April 15, 2008
Monday, April 14, 2008
LECĘ!
NOCNE, ostatniochwilowe pakowanie:
plecak deuter aircontact pro 60+15
wór transportowy tatonka; buty: meindl, camper, teva, klapki; śpiwór yeti; mata quechua; 3xskary trekkingowe; spodnie: szelki jack wolfskin, 3in1 lafuma, ¾ alpinpro; kalesony termoaktywne devold; t-shirt devold, t-shirt diesel, długi rękaw, polar vulcan, boxeryx4, przywieszka adresowa, pasek skórzany, szara koszula, sweter merynos, kurtka softshell montano bugaboos, zegarek swatch
wodoszczelna: ładowarka telefoniczna, ładowarka do aparatu z kablem + kabel usb, przejściówka do wtyczek, troki do daypacka
klapa: czołówka, czapka, poncho przeciwdeszczowe, talerz alu + przybornik, krem z filtrem
łazienka: pasta, szczotka, dezodoro, żel/szampon
apteczka:taśma izolacyjna, jodyna, bandaż elastyczny, plastry, off, anapran, nifuroxazyd, węgiel, mikrofibra, nożyczki, bioparox, polopiryna, olbasy, traumel s, xxx
kieszeń na środku: lonely planet, notes+pisak, mapa
foto: ricoh gr digital II, sandisk 4GB shdc, 2x2GBsd, lowepro, czytnik usb
telefon, torebka na dokumenty, portfel, paszport, żółta książeczka szczepień, xero
Po południu jestem w Mardycie.





